Na polskim rynku ukazała się nowa powieść Ewy Barańskiej – „Nie odchodź, Julio”. Opowiada ona wzruszającą historię dziewczyny, która się dializuje i czeka na przeszczep nerki. Na internetowej stronie autorki możemy przeczytać o książce: „Julia to urocza, inteligentna, ambitna nastolatka z pasją do nauki i o nietypowych zainteresowaniach, żyjąca jednak w cieniu pięknej siostry i grona jej znajomych – lokalnej śmietanki towarzyskiej. W jej życiu nieomal jednocześnie pojawia się miłość i nieuleczalna choroba. Mimo uciążliwości terapii, dziewczyna rozkwita, zdobywając serce Wiktora. Czy wzajemne uczucie zwalczy ból, strach i zwątpienie? Czy wystarczy do pokonania choroby? Czy każdy z nas może pomóc losowi w dopisaniu happy endu?…”

Ewa Barańska doskonale zna opisywane problemy, ponieważ sama dializuje się od wielu lat. Więcej informacji o autorce oraz o jej twórczości – www.ewabaranska.pl Książkę można nabyć w empikach, księgarniach internetowych oraz składając zamówienie na stronie wydawnictwa TELBIT www.telbit.pl

Poniżej znajduje się recenzja jaką możemy znaleźć na portalu Paranormal Books http://paranormalbooks.pl/2011/03/26/recenzja-nie-odchodz-julio/

Nie odchodź, Julio” to znakomita i  ujmująca książka , która poruszy nawet najbardziej zatwardziałe serce.

To powieść, którą odkłada się na bok jedynie po to,  by sięgnąć po dodatkową porcję ocieracza łez. Polska autorka stworzyła realną historię o miłości znienacka,  najwyższym poświęceniu i przykrej codzienności ludzi, którzy czekają na dar życia od innych.

Julia to dziewczyna, która nie jest duszą towarzystwa jak jej siostra Kalina. Ta inteligentna, z nietypową pasją, prawie 18 letnia bohaterka stroni od imprez i dniami przesiaduje w pobliskim jej domu parku, zagłębiona w nietypowych lekturach. Wiktor zrobiłby wszystko dla najatrakcyjniejszej i bogatej panny w okolicy. Gdy pewnego razu zagaduje do niego, bez namysłu angażuje się w związek.  Pochłonięty boginią cielesnego ideału, zaniedbuje studia i przyjaciół. Gdy po raz pierwszy spotyka na imprezie odizolowaną od towarzystwa Julię od razu zwraca na nią uwagę lecz myślami nadal jest przy swej samolubnej dziewczynie. Przypadek sprawia, że Julia przesiaduje w parku, gdzie często przechodzi. Z czasem wspólne rozmowy powoli zbliżają ich do siebie. W tym samym czasie dziewczyna, przez nieumyślność lekarzy, ociera się o śmierć. Dowiaduje się, że cierpi na ostrą niewydolność nerek i teraz będzie zmuszona poddać się bolesnemu czekaniu na przeszczep lub śmierć.

Ewa Barańska, jak większość polskich pisarzy młodzieżowych, nie była mi wcześniej znana. Sięgając po jej najnowszą książkę, kierowałam się głównie  opisem, wpadającą w oko okładką i tym, że książka została mi podarowana… więc czemu nie zagłębić się w nią, skoro wydaje się ciekawa? Dzień po jej przeczytaniu muszę się przyznać, że ciągnące się za mną stwierdzenie  „polskie jest gorsze” w tym wypadku szlak trafił.

Tak ściskającej serce powieści już dawno nie czytałam. Zdumiewająco lekka jak na lekturę o dość smutnej tematyce. Napisana dobrym,  inteligentnym językiem z należycie wytłumaczonymi pojęciami medycznymi sprawia, że pochłania się ją błyskawicznie. Kreacja bohaterów i świata jest  jak najbardziej realna, nie ma tu koloryzacji.  Jedyną małą wpadką, która rzuciła mi się w oczy, to sierdzenie przez autorkę, że w zakres dzisiejszej matury z matematyki mieszczą się całki, rachunek różniczkowy…  co na szczęście nie jest prawdą.

Akcja nie jest męcząca czy ciągnąca się w nieskończoność. Narracja trzecioosobowa jest prowadzona z różnych punktów widzenia, najczęściej z Juli i Wiktora. Autora nienagannie opisuje etapy zrzucania klapek z oczu głównego bohatera, który zaczyna dostrzegać, że pociąg fizyczny to nie miłość. Zauważa, że idealna lecz pusta dziewczyna jest dla niego tylko narkotykiem. Postać Julii też nie niesie ze sobą  rozczarowań. Od towarzystwa siostry wyróżnia ją umiejętność słuchania oraz interesowanie się innymi a nie tylko sobą. Jej postawa wobec nagłej choroby jest za pewnie taka sama jak każdego człowieka, na którego barki spada ciężar nieuleczalnego schorzenia. Jej dni mają wzloty i upadki, co nadaje książce realizmu i dramatyzmu.

Bardzo ciekawe w lekturze jest tło powieści.  Jest  tu środowisko bogatych córeczek i synków rodziców jak i klasa średnia. Ci pierwsi są przedstawiani jako osoby samolubne, które szastają na prawo i lewo złotą kartą tatusia w klubach, sklepach itp. Mamy świat gdzie za pieniądze można kupić urodę,  rolę w kultowym serialu czy święty spokój w szkole. Z drugiej strony widzimy zamożną rodzinę Julii, która rozpaczliwie szuka ratunku dla córki, szukając najlepszych specjalistów a nawet rozmyślając o kupnie nerki na czarnym rynku organów. Spostrzegamy rodzinę Wiktora, która żyje skromnie z zasadami. Znajdziemy się tu też w otoczeniu studentów, którzy gonią za stypendiami naukowymi i pomysłami jak stworzyć coś, co przyniesie bogactwo. Na koniec, jak dla mnie najbardziej interesujący lecz  przygnębiający obraz szpitala i chorych. Ludzi walczących na różny sposób z chorobą z przeróżnymi skutkami.

Nie należy zapominać o wątku miłości głównych bohaterów. Historii o gotowości do bezinteresownego poświęcenia i trwaniu w najgorszym. Losie studenta wkraczającego w dorosłość – w świat odpowiedzialności za swoje życie i maturzystce, której nie dane było szczęśliwe przeżyć ostatniej klasy liceum.  O uczuciach doskonale przelanych na papier

i delikatnych jak płatki kwiatów. Perfekcyjnie skrojonej przez pisarkę, bezustannej walce z przeciwnościami. Dramatycznym wyścigu z czasem i nadziei kruchej jak porcelana. Miłości, która jej daje siłę starcia z chorobą a jemu uświadamia, co tak naprawdę jest ważne.

Kilka godzin temu w podsumowaniu napisałabym, gdybym była w stanie cokolwiek wystukać na klawiaturze:

Jeśli  chcecie siedzieć i wycierać ściekający potok z policzków , gorąco polecam znakomitą książkę jaką jest  „Nie odchodź, Julio”.

Teraz suchutka od stóp po czubek głowy, po prostu przyznam:

Książka Ewy  Barańskiej zaskoczyła mnie całkowicie. Stworzyła ona lekturę, gdzie wzruszające i piękne uczucia uderzają i odurzają do ostatniej strony. Polecam ją każdemu, kto nie wstydzi się przyznać, że książka wywołała u niego ciche łkanie.