Nicholas Crace z Overton w Hampshire to twardy staruszek. Wielokrotnie honorowo oddawał krew, całe życie pracował w sektorze pozarządowym i działał jako wolontariusz, ale w tym roku, w wieku 83 lat, postanowił pójść krok dalej.

Zbyt wiekowy na dawcę szpiku i krwi, zdecydował się odrzucić perspektywę łatwych kilku miesięcy spędzonych na kanapie przy filiżance herbaty na rzecz operacji i został dawcą nerki. Okazało się, że jego nerki są w stanie tak dobrym jak u czterdziestoparolatka i szybko wpisano go do rejestru dawców. A to był zaledwie początek: dopiero po 15 wizytach w szpitalu został nie tylko anonimowym dawcą, ale prawdopodobnie najstarszą osobą w Wielkiej Brytanii, która zdecydowała się na taki krok.

Nie wie, do czyjego ciała trafi jego dar – który oszczędzi komuś godzin dializ, bólu i nieustannego lęku, czy znajdzie się narząd do przeszczepu – niemniej jednak jest zachwycony rezultatem. – Zostawiłem to w gestii państwowej służby zdrowia. To lekarze zdecydują, kto jest najbardziej potrzebujący – mówi. – Nie wiem, gdzie mieszka, ani kim jest biorca, ale prawdopodobnie jest to ktoś, kto bardzo długo poddawany był dializom.


Do czasu tej operacji jedynym kontaktem pana Crace’a z chorobami nerek był przypadek jego siostrzenicy, która musiała mieć usunięty ten narząd. Ale, jak wyjaśnia, „dotarło do niego, z jakim cierpieniem muszą zmagać się ludzie uzależnieni od dializ. Człowiek jest ograniczony w tak wielu sferach. Nie chodzi tylko o same dializy, ale nie można podróżować, trzeba nieustannie pilnować, co się je”. – W dodatku – zauważa, jakby chciał się wytłumaczyć – większość z nas może doskonale funkcjonować z jedną nerką.

Zapytany wprost, dlaczego zdecydował się zostać dawcą, cytuje ulubione powiedzenie: „Życie to przygoda. Jeśli nie jest się gotowym podejmować ryzyka, to równie dobrze można od razu wskoczyć do trumny”.
Ryzyko, jak mówi, było mniejsze niż przy operacji wszczepienia implantu stawu biodrowego, chociaż sam zabieg trwał trzy godziny. Dodaje, że pomogło mu całkowite zaufanie, jakie miał do personelu medycznego oddziału nefrologicznego Queen Alexandra Hospital w Portsmouth. To szczęście, że się nie denerwował. Ale nic dziwnego: w życiu miał niewiele wspólnego ze szpitalami. Jego ostatnią operacją było usunięcie migdałków w wieku 10 lat. Było to w roku 1929.
Zapytany, czy czuje się odważny lub szczególnie szczodry działając na rzecz nieznanego pacjenta i tracąc zdrowy narząd odparł, że byłoby bardzo nieskromnie z jego strony tak twierdzić. Elitarny klub altruistycznych żywych dawców, którzy oddali nerkę nieznajomemu z listy oczekujących liczy w Wielkiej Brytanii ponad 100 osób. Nicholas Crace jest jego najświeższym członkiem. Jak mówi, świadomość że na przeszczep czeka ponad siedem tysięcy osób, była dla niego wystarczającą motywacją.
– Dawcy altruistyczni to szczególnie ludzi – mówi Annabel Ferriman z fundacji „Give a Kidney – One’s Enough”. – Mają dość wyobraźni, by zrozumieć cierpienie ludzi uzależnionych od dializ i czekających na przeszczep, a oprócz tego charakteryzuje ich odwaga i szczodrość, dzięki której za współczuciem idzie działanie.
– Wnioski z wielu badań dowodzą, że nerka od żywego dawcy szybciej podejmuje pracę, działa lepiej i dłużej niż organ od martwego dawcy – dodaje Sam Dutta, chirurg który przeprowadził operację wiekowego bohatera. – Dobra, funkcjonująca nerka odwraca wszelkie szkodliwe czynniki związane z dializą. Dla nas zgłoszenie się altruistycznego dawcy to coś wspaniałego. Biorca dostaje nowe życie.

W chwili kiedy ambulans zabrał nerkę Nicholasa Crace’a, starszy pan trafił do annałów medycyny i księgi rekordów. – Sprawdziłem w centrum transplantacji, gdzie potwierdzono mi, że jestem jak dotąd najstarszym dawcą. Podejrzewam, że ktoś szybko pobije mój rekord, ale będę bardzo szczęśliwy, jeśli tak się stanie – skomentował.
Od śmierci żony Brigid latem zeszłego roku pan Crace nie ma rodziny. Wyjaśnia, że to uczyniło jego decyzję łatwiejszą. – Nie mam zobowiązań, za to mam masę wolnego czasu i jestem w dobrej formie – tłumaczy. – Danie komuś cząstki siebie robi niewielką różnicę w moim życiu, ale ogromną dla kogoś innego – to nie była trudna decyzja.

Autor: Laura Dixon; The Times
Źródło: Onet.pl