Ponad połowa stacji dializ w Polsce nie podpisała kontraktów z NFZ na przyszły rok. Dla dziesięciu tysięcy chorych na nerki wymagających dializowania oznacza to, że od stycznia nie będą mieli się gdzie leczyć. Nawet kilkudniowa przerwa w dostępie do zabiegu oznacza śmierć poprzez zatrucie organizmu.

Sytuacja powtarza się regularnie od kilku lat. Narodowy Fundusz Zdrowia na początku roku dogaduje się ze stacjami dializ, obiecuje rozmowy, zmiany w systemie i uspokaja pacjentów, a kilka miesięcy później, kiedy prowadzi negocjacje kolejnych kontraktów, kompletnie zapomina o tym, co mówił kilka miesięcy wcześniej. Taka sama sytuacja jest w tym roku. Utknęły w miejscu rozmowy między operatorami stacji dializ i NFZ w sprawie stawek za zabieg (Fundusz proponuje tyle, ile w zeszłym roku – nie uwzględniając obietnic podwyżki stawki, inflacji, wzrostu cen leków i sprzętu medycznego oraz zmian w przepisach), a co gorsza, nie zmieniono zarządzenia Prezesa NFZ nakładającego na stacje dializ wymogi niemożliwe do zrealizowania w Polsce: między innymi obowiązek zatrudnienia nefrologa przez cały czas działania stacji dializ. W naszym kraju nie ma tylu specjalistów z tej dziedziny, a w stacjach z powodzeniem pracują dziś także interniści i pediatrzy.

Oferowana przez NFZ liczba świadczeń jest także zbyt niska. Pacjentów, którzy wymagają leczenia dializami przybywa co roku, a więc liczba kontraktowych zabiegów także powinna wzrosnąć. Z tego powodu stacje dializ nie podpisują kontraktów, nie zgadzają się na oferowane warunki. Oznacza to, że od stycznia nie będą mogły leczyć pacjentów. Zamknięcie połowy stacji dla dializowanych w najlepszym wypadku oznaczać będzie czasem nawet kilkusetkilometrowe podróże po regionie w poszukiwaniu wolnego stanowiska do dializ, 3-4 razy w tygodniu. Dla wielu chorych będzie to po prostu niemożliwe do wykonania, a pozostali nie znajdą wcale wolnego miejsca. Urzędnicy w tej chwili nie robią nic, żeby rozwiązać problem, a oczekiwanie na to, że sam się on rozwiąże jest śmiertelnie niebezpieczne dla pacjentów, którzy i bez tego mają niełatwe życie.